strona główna pielgrzymki wydarzenia inne kontakt

Świadectwa

Kasia

W dnia 22-24.05.2017r. w Pabianicach odbywały się rekolekcje z o. Johnem. Podczas mszy św. o uzdrowienie w dniu 22.05.2017r. gorąco modliłam się o zdrowie całej mojej rodziny, w tym i mojej mamy. Moja mama również brała udział w tych rekolekcjach i również modliła się o zdrowie. Przed rekolekcjami odczuwała duży ból w lewej ręce i nie była jej wstanie - zgiętej, czy wyprostowanej, podnieść wyżej niż do wysokości łokcia. Podczas modlitwy ręka ją bolała. Na drugi dzień (23.05), gdy wybierałyśmy się na rekolekcje mama bez większych problemów podniosła rękę lewą do góry i zaczęła tapirować włosy. Zakres ruchów ręką wrócił praktycznie do normalności. Rękę podnosi bez większych problemów, ból niewielki jeszcze w ręce jest, ale jest wstanie sama już się ubrać, uczesać bez przeraźliwego bólu. Chwała Panu!

Janusz

Mam na imię Janusz.
Pragnę przedstawić swoje świadectwo jak Dobry Bóg dział gdy się go przyjmie do swojego serca. Przed rozpoczęciem rekolekcji z o. J. Bashobora w poniedziałek jako wolontariusz miałem dużo pracy fizycznej. Przeciążyłem tą pracą swój organizm. Gdy rozpoczęły się rekolekcje poczułem, że mam w oku duży wylew. Całe oko było czerwone od popękanych żyłek.
Jak to było w zwyczaju we Wspólnocie modlimy się wzajemnie o uwolnienia i uzdrowienia. Tak i w tym przypadku Wspólnota zaoferowała modlitwę.
Ale zaraz przecież tuż obok mamy wspaniałego charyzmatyka o. J. Bashoborę. Więc idziemy do niego . Ale ojciec Bashobora mówi: chwileczkę to nie ja uzdrawiam, to leczy Jezus. Niedługo będzie Msza św. z modlitwą o uzdrowienie. Przyjmiesz Jezusa do swojego serca. Otworzysz się na jego uzdrawiającą moc i zobaczysz co będzie się działo.
I tak się stało. Zaraz po Mszy św. i modlitwach oko nadal było czerwone od wylewu. Jednak kiedy rano wstałem po wylewie nie było śladu z wyjątkiem jednej małe czerwonej żyłki. To Jezus działał.
Siostro i bracie przyjmij Jezusa do swojego serca i pozwól mu działać w sobie a zobaczysz jeszcze większe cuda, które On uczyni w twoim życiu. Chwała Panu.

Konrad

„Tak mnie skrusz, tak mnie złam, tak mnie wypal Panie” – te słowa pieśni towarzyszyły mi podczas procesji, co chwila powtarzałem je w ciszy. Byłem coraz bliżej kapłana. Czułem, że zaraz wleje się na mnie Duch Święty. Wreszcie nadeszła moja kolej. Uklęknąłem przed kapłanem, zamknąłem oczy. Kapłan nałożył mi dłonie na głowę i zaczął wypowiadać słowa modlitwy. Wokół mnie powstawała stopniowa próżnia. Każdy gest, szelest, szept stawał się cichszy z każdą sekundą.
Czułem i słyszałem tylko bicie swojego serca. Nagle poczułem się lekki. Do końca nie mogę opisać tego uczucia, gdyż trudno mi je wytłumaczyć. Po chwili otworzyłem oczy. Leżałem na posadzce w prezbiterium. Nie wiem jak to się stało, ale zacząłem płakać. Poszedłem do ławki, uklęknąłem, zacząłem się modlić... ale czułem i jestem wielce przekonany, że to nie była zwykła modlitwa. Wiedziałem, że właśnie wtedy rozmawiałem z Bogiem. Wiem, że właśnie wtedy on słyszał mój głos.

Aneta

To było wielkie duchowe przeżycie. Spotkanie z Bogiem, Jego miłością i ludźmi niosącymi i dającymi miłość. Dzięki rekolekcjom na nowo odkryłam piękno i wielką wartość mszy świętej, która była zwieńczeniem każdego dnia.
Szczególnie przeżyłam i zapamiętałam drugi dzień rekolekcji, kiedy Jezus taki żywy i prawdziwy objawił się nam w Najświętszym Sakramencie. Jak przyszedł do mnie po cichu, delikatnie, indywidualnie, jak prawdziwy przyjaciel, który zna mnie najlepiej. Miłości, jaką mi ofiarował, pokoju, który wlał w moje serce, nie da się porównać do niczego i żadne słowa też nie oddadzą tego, co wówczas przeżyłam. Każdy człowiek pragnie spotkania z Bogiem, tylko nie zawsze zdaje sobie z tego sprawę jak bardzo. Takie chwile uświadamiają nam, jak wielkim darem jest dla nas Bóg, Jego miłość i troska o nas. Jak wielkim darem jest łaska jaką nas obdarza.
Takie rekolekcje naprawdę odnawiają nasze relacje z Bogiem, pomagają nam zbliżyć się do Niego, otwierają nasze serce, sprawiają, że zaczynamy życie od nowa, na nowo pragniemy iść tak na serio Jego drogą, kroczyć za Nim każdego dnia, opowiadać całemu światu o Jego miłości do człowieka. To było prawdziwe spotkanie z Miłością, tak mogę to podsumować.

Bożena

Ja wam opowiem jak powstawał zespół muzyczny, który grał i śpiewał podczas tych rekolekcji. Zaczęło się od rekolekcji w lutym, Marian i ja zjawiliśmy się tu, we Wspólnocie Dobrego Pasterza tylko we dwójkę i posługiwaliśmy swoimi talentami. Paweł dał wtedy taki pomysł, żebyśmy zagrali na rekolekcjach z ojcem Bashoborą. Pomyślałam: „We dwójkę na takich rekolekcjach?… nie bardzo to widzę”. Jednak z ufnością mówię: „Panie Jezu to Twoja impreza – działaj...” Zebrało się nas kilka osób, ale to nadal było za mało. Z czasem jednak Pan mi wskazywał kolejno te osoby, które chciał mieć w tym zespole, a najśmieszniejsza sytuacja wydarzyła się w Wielką Sobotę u pasjonistów podczas wieczornej liturgii połączonej z rezurekcją. Byłam tam i Jezus wyraźnie nakierował moją uwagę na gitarzystę Pawła. Wiedziałam, że muszę pozyskać go do naszego zespołu. Ale potem odbyła się procesja i było niestety przeraźliwie zimno. Tak potwornie zmarzłam, że w pewnym momencie mówię: „Panie Jezu, przepraszam Cię bardzo, ale ja już nie jestem w stanie dłużej czekać, jak oni skończą grać, a potem jeszcze iść do tego człowieka, umawiać go na próby… – nie, ja po prostu nie dam rady, do widzenia”. I poszłam do domu. Minęły dwa, trzy dni, Paweł pisze do Mateusza, bo słyszał, że są takie rekolekcje i on chciałby w tych rekolekcjach uczestniczyć… Mateusz do mnie dzwoni i mówi: „Słuchaj jest taki gitarzysta, który chciałby na tych rekolekcjach grać” wymienia jego imię i nazwisko, które nic mi nie mówiło, ale zgadzam się: „Dobrze, dawaj tego gitarzystę”. Gitarzysta przyjechał. Jak go zobaczyłam w czwartek na próbie i okazało się, że to jest ten Paweł, do którego wtedy nie dotarłam, to mówię: „Panie Jezu, Ty jesteś po prostu wielki!” Niesamowite było to działanie i prowadzenie w poszukiwaniach osób, które utworzą zespół muzyczny. I jeszcze: moim zdaniem najpiękniejszym świadectwem tego, że stworzyło się coś wyjątkowego i pięknego jest to, że zaraz po rekolekcjach, jeszcze w środę, dostaliśmy zaproszenie na Święto Eucharystii, by zagrać koncert ewangelizacyjny na pikniku, który będzie po uroczystej mszy świętej na placu katedralnym. Chwała Panu.

Paweł

Ja chcę sięgnąć bardziej do korzeni tego wydarzenia – to wszystko, by się nie odbyło, gdyby nie zasłuchanie w głos Ducha Świętego naszego księdza proboszcza Henryka Eliasza. Dziękujemy księdzu za podstawę, za stworzenie warunków, gdzie my, Wspólnota Dobrego Pasterza, mogliśmy zacząć się spotykać i z czego, można powiedzieć, wyszedł w ogóle pomysł, by ojciec Bashobora do Pabianic przyjechał. Chwała Panu za to miejsce, gdzie nadal możemy się spotykać i nasłuchiwać natchnień Ducha Świętego. Chwała Panu!

Mateusz

To, że Pan Bóg działa, to ja potwierdzam swoim życiem, bo prowadzi mnie różnymi drogami i stawia wysoką poprzeczkę. Miałem ogromne pragnienie, żeby być na rekolekcjach, ale okoliczności w jakich się znalazłem w ogóle nie wskazywały, że na nich się pojawię. W czasie, kiedy zawiązywał się zespół muzyczny, Marian i Bożenka zaprosili mnie do jego współtworzenia. Wstępnie mówiłem, że chciałbym, ale równocześnie myślałem, że fizycznie jest to niemożliwe, bo w tym samym czasie zmieniałem pracę. Tak po ludzku rzecz biorąc, gdzie w nowej pracy od razu, już na samym początku, dadzą trzy dni wolne? Jednak nie rezygnując zupełnie, w modlitwie proszę: „Panie Boże, skoro Ty dałeś mi tę pracę, a szukałem długo – cztery miesiące, to pomóż mi tak zorganizować ten czas, bym mógł Tobie służyć”. Mając wielkie obawy, ale jednocześnie ufność, poszedłem do szefa i wprost powiedziałem, że jestem wierzącym i praktykującym katolikiem i dla mnie świętością jest to, by służyć Panu Bogu. Opowiedziałem o rekolekcjach i poprosiłem o wolne od 22 do 24 maja. Mój szef powiedział: „Spoko”, jednak mojego zaproszenia, aby i on skorzystał z rekolekcji nie przyjął, bo twierdzi, że jest ateistą. I jeszcze jedno. Przyjechałem, tu z nastawieniem, by służyć, by grać dla Pana, ale powiedziałem sobie, że oprócz pracy, jaką będę tu wykonywał, muszę z tych rekolekcji skorzystać maksymalnie – chcę je przeżywać autentycznie. I faktycznie to były trzy dni moich głębokich rekolekcji, na których Bóg mi pokazał, że On jest moim Panem, On jest moim Bogiem. To były trzy dni wytchnienia, niemyślenia o pracy, o rzeczach przyziemnych. Dziękuję Bogu, za to, że działa z Mocą. Chwała Panu!

Świadectwa dane w czasie dialogu z
o.Jonem

Barbara

Barbara: Wczoraj jak tutaj leżałam, w moim ciele działy się różne rzeczy. Moim wewnętrznym pragnieniem było dziękować Bogu za to, czego doświadczam. Kiedy dziękowałam, czułam, że chcę jeszcze więcej i to tak przypływało do mnie i ja znowu dziękowałam. Czułam taką wielką wdzięczność, że w taki sposób mnie doświadcza, że mogę to czuć i wciąż prosiłam o jeszcze i jednocześnie dziękowałam, że w ten sposób mnie dotyka i wypełnia mnie całą.
Ojciec John: A co Pani planuje zrobić dla Jezusa? Bo nie można teraz pozostać sobie samym uświęconym, ale trzeba teraz pomagać innym. Teraz swoją małą wiarą, jaką Pani ma, może poruszyć góry. Dzięki Ci, Panie.

Barbara, misjonarka

Barbara: Wczoraj zostałam uzdrowiona, dostałam ogromny dar. Mam 78 lat i 48 lat chorowałam na kręgosłup. Przeszywa mnie ogromna radość. To nie tylko uzdrowienie, ale to jest dotkniecie Jezusa, On mnie dotknął już po raz kolejny, bo dwa lata temu byłam uzdrowiona z przerzutów raka. Ale jak tu przyjechałam, zaczęłam gdybać, mówiłam: Panie Jezu, czy mam już iść na tą misyjną emeryturę, czy zabierasz mi zdrowie i mam odpocząć? Pan Jezus dał mi dar. Później modliłam się: „Panie Jezu, przecież wierzę i kocham, dajesz dary do pomnożenia wiary” i dostałam takie słowo – „Mów o Mojej Miłości, a dam ci siły wtedy, kiedy potrzeba”.
Ojciec John: Teraz jest Pani dużo wyższa, może Pani chodzić bez kul, nie musi Pani chodzić zgarbiona. Coś wcześniej Panią gnębiło, ale teraz chodzimy prosto – nie pochylona tylko prosto.

Marcin i jego żona

Marcin: Przyjechałem tutaj z Kalisza razem z żoną i z koleżanką. Dziś ojciec John mówił, że nie lubi w hotelach nocować i my też znaleźliśmy nocleg na kwaterze prywatnej w Łasku. Miejsce trochę nas zdziwiło – duży drewniany dom, weszliśmy wieczorem po całym pierwszym dniu. Zobaczyliśmy jakieś dziwne zdjęcia na ścianach, między innymi roznegliżowane kobiety – okazało się, że to właścicielka (starsza pani) jak była młoda, później na oknach zobaczyliśmy jakieś figurki czarownic.
Rano, jak wyszliśmy na dwór zobaczyliśmy plac zabaw z wymalowanymi czarnymi kotami. Na drugi dzień dzwoniliśmy do pani i zobaczyłem jej numer telefonu rozpoczynający się od trzech szóstek. Wczoraj ojciec mówił, żeby ewangelizować i wychodzić do ludzi. Poczuliśmy, że trzeba z tą panią porozmawiać, że trzeba kupić różaniec i rozważania tajemnic wraz ze sposobem odmawiania – żona dopisała dedykację. Dziś jak wychodziliśmy, spotkaliśmy naszą gospodynię – akurat podlewała ogród.
Porozmawialiśmy z nią chwilę – była bardzo wzruszona, powiedziała, że będzie się modlić różańcem, nawet była bardzo szczera, bo przyznała się, że była ochrzczona, przystąpiła do I komunii świętej i bierzmowania, ale zna tylko Ojcze nasz i Zdrowaś Maryjo. Obiecała nam, że od dzisiaj będzie się modlić i prawdopodobnie przyjdzie dzisiaj tutaj na mszę świętą na 12-tą. Chwała Panu. Kochani nie bójcie się wychodzić, to w ogóle nie jest takie straszne. Otwierajcie się na innych ludzi.
Żona Marcina: Ja tylko chciałam dodać, że zasugerowałam, żeby czarownice poszły w piec i nie było żadnego oporu, pani powiedziała: „Tak, czarownice palimy”. A ja na to: „ Proszę jakiś obraz Świętej Rodziny zawiesić. Wiem, że mogą do pani przyjeżdżać różni ludzie i może nie chce pani obrażać ich uczuć religijnych, ale to jest pani dom, a Jezus Chrystus jest naszym Panem i Zbawicielem. My jesteśmy chrześcijanami, dlatego proszę to zrobić dla innych – może tu przyjadą i właśnie tu znajdą Jezusa, znajdą Pana. Pani się zgodziła, powiedziała, że ma dużo czasu i narodzi się na nowo… po siedemdziesiątce. Chwała Panu!
Ojciec John: Każdy moment jest momentem ewangelizacji, dziękuję.

Kasia

Kasia: Wczoraj, gdy kapłani nakładali na nas ręce, ja byłam u ojca Johna i Bóg do mnie przemówił takimi słowami: „Nie bój się, zawsze jestem z tobą, idź tam, gdzie cię posyłam, głoś to, co ci przekazuję”.
Ojciec John: To, co otrzymałaś to słowo mądrości. Biblia jest Słowem mądrości, to co Bóg chciał powiedzieć – powiedział nam, posługując się proroctwami i nauczycielami. Słowo mądrości jest objawieniem, nie widzisz Jezusa, tylko słyszysz Jego głos. Co ci powiedział Bóg w słowie mądrości?
Kasia: Ja cię błogosławię.
Ojciec John: Jak się czułaś?
Kasia: Powiedziałam: „Bądź wola Twoja”. A jak się czułam – trudno to określić. Dzieje się coś wielkiego i pięknego. Chwała Panu.
Ojciec John: Ja to potwierdzam, otrzymałaś błogosławieństwo. Teraz je weź ze sobą i zabierz do domu i błogosław wszystkich, nie znakiem krzyża, ale mów z wiarą, że wiesz, że Bóg błogosławi. Umacniaj ludzi, pomagaj im – to jest mały dar, który daje Duch Święty. Jest do dar proroctwa, który mówi zachęcaj moich ludzi, podnoś ich, pomagaj im.

Mariusz

Mariusz: W poniedziałek ciężko było, żeby tutaj dotrzeć – to było praktycznie nierealne. Już wtedy przychodziło do mnie przygnębienie coraz większe, taki brak nadziei. Od poniedziałku stopniowo zaczęło to się zmieniać, wczoraj powrócił do mnie pokój serca. Zaczyna wracać mi nadzieja. Już dwa lata minęły jak żona ode mnie odeszła i ten stan powodował, że coraz bardziej brakowało mi nadziei. Bardzo przemówiła do mnie ta konferencja, gdzie było pokazane małżeństwo i jaka ogromna walka duchowa tam trwa, że szatan robi wszystko, żeby rozbijać nasze rodziny, nasze małżeństwa – wchodzi przez różne głupie rzeczy, nie mamy czasu dla drugiej osoby. Telewizja i iluzja szczęścia wprowadza zamęt w naszą rodzinę i zapominamy, co jest najważniejsze. Teraz nadzieja mi wróciła i wierzę, że prędzej czy później coś w moim życiu się wydarzy, że moja żona do mnie wróci. Niech Pan Bóg zawsze zajmuje pierwsze miejsce i idźmy do przodu.
Ojciec John: Gdzie twoja żona? Powiedz teraz swojej żonie, to co chcesz…
Mariusz: Żono utraciłem Ciebie, a Ty utraciłaś mnie, ale teraz znalazłem wszystko i w imię Jezusa Chrystusa proszę wróć. Synu mój kocham Cię. Żono moja kocham Cię.
Ojciec John: Czyż ten człowiek nie przemawia teraz do serca każdej kobiety? Teraz następuje uzdrowienie. Dziękuję ci. Teraz jesteś bardziej przystojny niż wczoraj.